Warto cieszyć się drobnymi sprawami

Pełna wigoru, wdzięku, z uśmiechem na twarzy witała gości przybyłych na jej piękny jubileusz 90-lecia. Anna Marcinowska ze Szklar Górnych świętowała swoje urodziny przez kilka dni, bowiem oprócz dużego rodzinnego spotkania, cały czas odbierała życzenia od mieszkańców, bliższych i dalszych znajomych oraz od wójta Gminy Lubin, który odwiedził Jubilatkę z pięknym bukietem kwiatów i upominkami.

– Pięknie dziękuję za pamięć. To dobrze, że mamy takie czasy, w których ceni się starszych ludzi i chce się słuchać o ich przeżyciach i doświadczeniach. Nigdy nie myślałam, że będę obchodzić taki jubileusz. Ale dzień za dniem tak szybko płynął i nagle się okazało, że to już 90 lat! – mówiła z uroczym uśmiechem Anna Marcinowska, dziękując wójtowi za wizytę.

– Cieszę się, że widzę Panią w tak doskonałej kondycji i taką radosną. Życzę dużo miłości i życzliwości od najbliższych, dużo spokoju i przede wszystkim zdrowia – mówił wójt Tadeusz Kielan wręczając Jubilatce kwiaty i upominki.

Anna Marcinowska mieszka sama i doskonale sobie radzi. Codziennie odwiedza ją ktoś z rodziny lub przyjaciół, sama też często chodzi do koleżanek. Śmieje się, że rodzina to chciałaby ją jako seniorkę ciągle wozić, a ona lubi chodzić, bo w ruchu kości mniej bolą.

– Trzeba się cieszyć drobnymi sprawami. Jestem już po operacji na oczy i teraz mogę sobie wieczorami poczytać, bardzo to lubię. Mimo, że nogi często bolą, to jak gdzieś fajnie zagrają, to same mnie niosą do tańca – mówi Jubilatka.

Jest cały czas uśmiechnięta, ale kiedy wspomina swoją młodość to łezka kręci się jej w oku. Miała 14 lat i była bardzo drobniutka, gdy w czasie wojny ze wsi pod Nowym Sączem trafiła do Niemiec na roboty. Pracowała u gospodarza. Do dziś drżą jej ramiona kiedy wspomina, jak trzęsła się ziemia gdy alianckie bombowce leciały nad jej głową. Wyzwolili ją Amerykanie i przez Czechy wróciła do rodzinnej wsi. Tyle, że nie było w niej już jej rodziny. Wcześniej Rosjanie wywieźli ich na wschód. Musiała sobie radzić sama. Poszła na służbę, a w 1951 roku wyjechała na Ziemie Odzyskane i zamieszkała u kuzynki we wsi Owczary.

– Z rodziną spotkałam się dopiero po wielu, wielu latach. Udało mi się sprowadzić na polskie ziemie także ojca – wspomina. Jej młodsza o 4 lata siostra do dziś mieszka na wschodzie. Oczywiście przyjechała ze swoimi najbliższymi na 90. urodziny Jubilatki.

Anna Marcinowska w Owczarach poznała męża i w 1953 roku wzięła ślub. Całe życie zawodowe związała z gastronomią. Miała troje dzieci, ma 5 wnuków i 9 prawnuków. Cieszy się, że wszyscy są zdrowi, bo wokoło tyle się słyszy o chorobach i nieszczęściach. Z okazji swojego pięknego jubileuszu na ogrodzie zorganizowano uroczyste spotkanie, w którym wzięło udział 60 osób. Jubilatka otrzymała wiele płynących z serca życzeń, mnóstwo prezentów i jeszcze więcej kwiatów. Wychodzącego z odwiedzin wójta obdarowała bukietem pełnym słodyczy.

(SR)